2010.08.24 18:30:13 | Autor: x98pl | komentarze (0)
Wkońcu udało mi się dorwać swojego promotora. 2 miesiące czatowałem na niego. Okazało się, że był na urlopie. Tak czy owak karte z tematem mam juz podpisaną i mam 100% pewność, że nikt mi nie odbierze mojego tematu, który z resztą sam wymyśliłem. A brzmi on: "Kompatybylność elektromagnetyczna w systemach ultraszerokopasmowycj (UWB)". Angielska wersja: "Electromagnetic compatibility of ultra-wide band systems (UWB)". Temat może brzmi abstrakcyjnie dla osób niewtajemniczonych, ale generalnie chodzi o zakłócenia systemów wykorzystujących radiową transmisje ultraszerokopasmową. A dokładniej zakłócanie innych systemów oraz odporność na zakłócenia pochodzące od innych systemów.
http://a.imageshack.us/img44/4079/pracamagisterska.jpg
2010.08.14 01:10:03 | Autor: x98pl | komentarze (1)
Właśnie wróciłem z Miedzynarodowego Festiwalu Folkloru. Tym razm postanowiłem sobie wypić kilka piwek, co przerwało mój ciąg niepicia i niejedzenia słodyczy od jakichś niecałych 2 tygodni. Tak kurna, jestem już grubasem i czas coś z tym zrobić. Postanowienie: wpierdzielać o 1/3 - 1/2 mniej i znacznie ograniczyć słodycze, których i tak z resztą mało jem oraz piwsko. Wiec do rzeczy. Ten blog właśnie od poczatku miał być przeglądem po moich przemyśleniach, ale jakoś dziwnym trafem stał się informatorem o przebytych imprezach. No więc w końcu po ponad 2 latach istnienia tego monstrum napisze swoje pierwsze przemyślenia.
Tematem będzie ewolucja, a właściwie dziedziczenie cech. Mianowicie od zawsze było tak, że to zwierzęta (w tym ludzie) szukają swoich drugich połówek, które spełniają określone kryteria. Ważne jest, aby znaleźć kogoś uzdolnionego, mądrego lub ładnego. To gwarantuje przetrwanie gatunku. Dzieki temu szukamy odpowiedniego zestawu genów, który będzie dla nas prawie optymalny. Dzieki temu silniejsze osobniki są w stanie przekazać życie potomstwu. A silnijsze osobniki potrafią dłużej żyć, przez co czas pokolenia sie wydłuża, a to prowadzi do destrukcji gatunku. Doszedłem do wniosku, ze gatunki, które się szybciej rozmnażaja (i krócej żyją) potrafią szybciej sie dostosować do nowych warunków otoczenia. Takie bakterie żyjąc krótko potrafią szybko się udopornić na daną substancję. Dzięki temu przeżywać będą silniejsze osobniki i będą żyć coraz dłużej.. i koło się zamyka. Świat chyba jest cały skonstruowany na ujemnych sprzeżeniach zwrotnych.
Druga sprawa. Na koniec MFF poszedłem sobie z Natalia (która z resztą wyglądała O-SZO-ŁA-MIA-JĄ-CO) poszliśmy sobie do baru Pod Kasztanem na piwo. Była godzina 23. Barman coś narzekał, ze handluje do 23, ale jeszcze sprzedał nam po piwku. Po jakims czasie przyszli goście z Włoch. Całą ekipa. I w tym momencie zrobiło mi się wstyd za nasze miasto. Postali postali (podejżewam, że ktoś poszedł po piwo, którego zapewne nie dostał) i poszli. Ostatecznie mogło im sie tam nie podobać. Tak czy owak wyszli. No i gdzie mogli pójść? Najwyżej do domu. W tym mieście życie w piątek po 23:00 umiera. Tak mi wstyd za to miasto...
2010.07.31 13:54:51 | Autor: x98pl | komentarze (2)
Dwa dni temu wróciłem znad morza. W tym roku wyjątkowo byłem gdzie indziej, a mianowicie w Kołobrzegu :). Generalnie było ok, ale drożej - nie da się ukryć. Ale nie sam pobyt miałem opisywać, tylko jego powrót.
Na początek wiadomo, powrót pociągiem. Akurat było połączenie pociągiem osobowym, za który zapłaciliśmy niecałe 25 zł z Kołobrzegu do Wrocławia. Jechaliśmy elektrycznym zespołem trakcyjnym EN-57. Początkowo byliśmy zawiedzeni, ale wnętrze miło nas zaskoczyło. Do tego ludzi było mało. W "przedziale", który był na jakieś 25-30 osób siedziały oprócz nas tylko dwie dziewczyny. Wszystko było fajnie, spokojnie, do czasu kiedy w Pile Głównej załadowali się harcerze z ZHR. Ani jedno miejsce nie było juz wolne, do tego ciągłe wrzaski. Najgorsze to, że wysiedli dopiero we Wrocławiu, ale tuż przed. Po powrocie udaliśmy się na stancję, gdzie czekał samochód :). Zadowolony chce go wyprowadzić z garażu, a tu niespodzianka. Lewe tylnie koło zablokowane... Domyśliłem się od razu co jest przyczyną. Zostawiłem go na zaciągniętym ręcznym i szczęki się zapiekły. Nie chce mi się opowiadać całej historii, bo była dość długa, ale skończyło się na dwukrotnym ściąganiu koła i napierdzielaniu w bęben z całej siły młotkiem. Zajęło mi to wszystko niecałe 2h.
Zdjęcia z wakacji niebawem znajdą się w galerii.
Co do Przystanku Woodstock. W tym roku tak wypadło, że wracając znad morza, spałbym jedną noc i musiał znowu jechać. Początkowo tak chciałem właśnie jechać. Jednak po powrocie stwierdziłem, że jednak nie dam rady pojechać, wysiedzieć tam 3 dni i jeszcze wrócić. Tak więc wyszło na to, że XVI Przystanek Woodstock odbywa się właśnie w tej chwili beze mnie :(.
2010.06.25 01:21:53 | Autor: x98pl | komentarze (1)
Otóż to panowie administratorowie, a właściwie to pewnie jacyś menedżero-planiści doszli do wniosku, że nasza-klasa nie będzie już naszą-klasą, tylko nk (cokolwiek to znaczy). Według nowego regulaminu wynika, że nasza-klasa przestaje być portalem do poszukiwania znajomych ze szkoły z dawnych lat, tylko portal ten będzie służył jako narzędzie do komunikacji między znajomymi. Dodatkowo wszelkie treści tam umieszczone oddajemy właściwie w ręce ludzi z nk. Co ważne - zdjęcia mogą być wykorzystane w celach marketingowych. Chcecie być na reklamie? Oczywiście niemajać z tego żadnych korzyści... Do tego panowie z nk mogą żądać od nas kserokopii dowodu osobistego, jeśli podane przez nas dane uznają za nieprawdziwe. Co więcej: W przypadku zmian w naszych danych osobowych mamy obowiązek dane te uaktualnić w nk. Co za paranoja... Dodatkowo regulamin jest tak długi, że większość z użytkowników go nawet nie czytała, tylko od razu zaakceptowała. Widać tu ewidentą furtkę do hadlu naszymi danymi osobowymi. Na to sie zgodzić napewno nie mogę, więc moje konto na dawnej naszej-klasie zostanie niedługo usunięte. Proponuje wszystkim moim znajomym przesiadke na normalny serwis społecznościowy jakim jest Facebook.
2010.06.25 01:16:33 | Autor: x98pl | komentarze (0)
No to okres wakacyjny można uznać za rozpoczęty. Zostało mi tylko i wyłącznie złożenie indeksu do dziekanatu. Pochwalić się mogę, że na przyszły rok udało mi się zdobyć wymagany próg do stypendium naukowego, podobnie jak w roku poprzednim :).
2010.05.31 00:51:55 | Autor: x98pl | komentarze (0)
A tak nagle dostaję telefon od Zdrady z informacją o planowanej imprezie u niego na działce. Więc i na tą imprezę się udałem w towarzystwie Natalii. Impreza z grillem się rozkręcała, dochodziły coraz to nowsze osoby. Aż zebrała się całkiem niezła paczka. Miałem ze sobą aparat, to zrobiło się kilka zdjęć (dostępnych w galerii). Niektorzy go troche poprzestawiali i zdjęcia wychodziły za ciemne. Te na których kompletnie nic nie było widać grupowo rozjaśniłem nawet o +4EV. Te na których coś było widać to tylko o +2EV. Nie bawiłem się z każdym osobno. Wiec zdjęcia są jakie są. Po opuszczeniu zdradowej działki impreza przeniosła się na ławke w parku koło CPN-u. Trzeba przyznać, że dużo osob nieźle się zabawiło :).
2010.05.20 00:06:31 | Autor: x98pl | komentarze (0)
Wkońcu znalazłem choć chwilkę czasu i chęci na naprawę daty newsów i komentarzy. Wcześniej pobierana była z serwera WWW, który to nie miał dokładnie jej ustawionej. Próbowałem to korygować, lecz później znowu się to rozjechało. Teraz bogatszy już o doświadczenie wyniesione po kursie przedmiotu Bazy danych pobieram tą datę z serwera bazy danych ;).
2010.05.19 15:52:40 | Autor: x98pl | komentarze (0)
Tak sobie czytam komentarze na portalu sport.wp.pl dotyczące walki Pudzian kontra Emelianienko. Jeden szczególnie zwrócił moją uwagę. Miał tytuł: "lałem się z Pudzianem na dyskotece w Chlewiskach". Pomyślałem: kolejny kiep, który ma bujną wyobraźnię :) i nie myliłem się. Ale opowiadanie jest mistrzowskie :). Zapraszam do lektury:
Jestem przystojniakiem z wioski obok i byłem na dyskotece nad zalewem. Przyjeżdża Pudzianowski ze swoim braciszkiem i zaczynają wyrywać wieśniary. Ja sobie poderwałem wcześniej najfajniejszą niunie w lokalu i nawijam jej bajerkę. Podchodzi Pudzianowski i daję mi 10 zł i mówi "idź leszczu kup sobie browarka", ja na luzie odpowiedziałem mu "masz 20 zł i kup sobie steryda". Wtedy Pudzianowski zrobił się czerwony jak burak i zaczął mnie okładać na cepy. Zastosowałem kilka prostych bloków i sprzedałem mu lepe meksykańską w policzek. Stanąłem i mówię: posłuchaj sterydzie, od dziecka trenuję Wing Chun oraz Muay Thai i nie chce z Ciebie zrobić kaleki. Znokautuje Ciebie 2 ciosami a zanim twój brat Cie ocuci zdąrze napisać tekst do piosenki....i wymyśliłem tytuł szybko "Dawaj na ring". Pudzian się głośno zaśmiał i zaczął na mnie napierać jak bizon. Chciało mi się iść z laską w krzaki więc stwierdziłem, niech to będą już 2 ciosy:
- pierwszego dostał w biceps (po kilku dniach okazało się, że urwałem mu i musiał przejść operację), drugi cios był najgrożniejszy, Pudzian dostał strzał w szyję aż kilka kręgów szyjnych mu się zapadło i do dzisiaj nie ma szyji tylko kark. Pudzian upadł jak kłoda a ja w międzyczasie napisałem ten tekst który ten jego braciszek wydukał na tej XII gali KSW.
Wziąłem laskę w krzaki, teraz jest moją żoną a ja się śmieję, że taki leszcz próbuje swoich sił w MMA jak ja go 2 ciosami załatwiłem
2010.05.13 17:40:46 | Autor: x98pl | komentarze (1)
News jak zwykle spóźniony ;). A więc do rzeczy. 1 maja jak co roku na wrocławskim rynku odbywa się organizowane przez Leszka Cichońskiego bicie rekordu Guinnessa w kategorii największa gitarowa orkiestra świata. Rekordu ustanowionego przez nas w zeszłym roku pobić się nie dało, ale wynik i tak jest bardzo zadawalający. 4597 gitar grało słynny utwór Jimmiego Hendrixa - Hey Joe. A wynik ten zadawalający jest dlatego, że orkiestra była ponad 2 razy większa niż 2 lata temu. Rok temu ten rekord był tak trochę oszukany, ponieważ dla rekordzistów był dużo tańszy bilet na koncert Deep Purple. Było dużo ludzi, którzy tylko ze względu na ten koncert przyjechali "bić rekord". W tym roku właściwie bicie rekordu niedawało żadnych korzyści materialnych, poza kilkuzłotową zniżka na pobliskie koncerty. Sam zaopatrzyłem się w takowy. A mianowicie bilet na 3-majówke - dzień drugi. Ale o tym później. Na bicie rekordu udałem się wraz z Matikiem, Świnią i Monika :), porobiłem kilka zdjęć, które będą niebawem umieszczone w galerii. Kto znajdzie się na zdjęciu zapraszam na piwo :).
Co do 3-majówki to wybrałem się tam z Matikiem i Łapą. Kiedy przyjechaliśmy grał już zespół Farben Lehre, ale nie na niego przyjechaliśmy. Zaraz po nim grała Coma, następnie KNŻ i dopiero na końcu Myslovitz. Co kłóciło się z kolejnością na bilecie (KNŻ miał być na końcu). Ale w sumie nas to ucieszyło, ponieważ na Myslovitzu nie mieliśmy zamiaru zostać. Tak właściwie to zmyliśmy się w połowie KNŻ-tu. Glód nas przemógł. A kupować na tamtych straganach nie mieliśmy zamiaru, bo kawalek najtańszej kielbasy kosztował jakies 10-12 zł... Paranoja. Do tego piwo jak zwykle jakieś siki w dodatku kosztowało 5 zł i było go tylko 300 ml. Aparatu nie wnosiłem, więc zdjęć nie będzie.
Ostatnią imprezą majowo-juwenaliową na jaką się udałem to był projekt P.I.W.O. 4, czyli Potężny Indeksowany Wyświetlacz Oknowy. Nie będę opisywał tego. Wszystko dostępne jest na stronie projektu: http://projekt-piwo.pl . Powiem tyle, że w tym roku nie było aż tak ciekawie jak ostatnio, ale tez nie było źle :) Wspominam ten wypad jako udany :) Ludzi oglądających to widowisko jeszcze chyba nigdy nie było tak wiele. Aparatu targać mi się nie chciało, więc zdjęć też nie będzie. Na następny dzień miałem udać się na Noc Grilli aka Wielkie Grillowanie, ale z powodu opadów deszczu zrezygnowałem.
2010.01.15 09:39:22 | Autor: x98pl | komentarze (2)
Spokojnie sobie dzisiaj wracam do domu we Wrocławiu. A, że nic od rana nie jadłem postanowiłem międzyczasie wstąpic do KFC. Zakupiłem prowiant na wynos i szcześliwy zmierzyłem tramwajem ku mieszkaniu. Zadowolony, że za chwile zjem cały zakupiony prowiant, wskoczylem do windy, wcisnąłem przycisk z numerem piętra oraz przycisk zamykający drzwi. Wszystko szło zgodnie z planem do momentu kiedy drzwi się zamknęły. Wtedy winda nawet nie ruszyła, wciskanie jakichkolwiek przycisków kończyło się tylko na ich tymczasowym podświetleniu. Zaniepokojony chciałem skorzystać z telefonu alarmowego w windzie, więc wcisnąłem przycisk zgodnie z instrukcja obrazkową. Na klatce schodowej rozległ się dzwonek i na tym się skończyło. Nikt się nie zgłaszał. No to wciągam moja wypasiona komórę i dzwonię na numer serwisowy podany w kabinie. Oczywiscie numer aktualnie jest zajęty... i tak cały czas. Wiec dzwonię do współlokatora Łapy, ktory to na szczęście był w domu. Powiedziałem, zeby dał mi numer do ochrony osiedla. Dzwonie do ochrony, wyjaśniam sprawę, kazali czekać. Międzyczasie zorientowałem się, że krótko tu nie zabawie, więc zjadłem zakupiony prowiant :). Po dłuższej chwili przyszła ochrona i zgodnie z procedurą podała mi algorytm awaryjny, tj. użycie telefonu alarmowego w windzie, oczywiści kolejna próba zakończyła się fiaskiem. Kolejnym krokiem było ciągłe dzwonienie do serwisu windy. A bateria telefonu coraz bardziej rozładowana. Telefon zgłaszał już niski poziom baterii. Wkońcu się dodzwoniłem. Dostałem kilka pytań techniczny, m.in. co się dzieje, gdzie jest kabina, czy jestem w kabinie etc. W polowie zgłaszania jak na złość zostałem rozłączony. Musiałem kolejny raz dzwonić. Tym razem udało się dodzwonić za pierwszym razem. Zgłosiłem, dostałem informacje, abym czekał na serwisanta. Nie mineło 5 min. Dzwoni serwisant. Podał mi algorytm awaryjnego opuszczenia kabiny, tj ręczne rozciagnięcie dżwi. I tym sposobem po jkichś 45 minutach wydostałem się z windy.
Morał z tego jest taki: Telefony alarmowe w windach, to pic na wode fotomontaż. A drugi: Zawsze miej przy sobie naładowany telefon komórkowy.
Administracja